14 maja 2010
Biegi z naleśnikami - poznajemy kulturę i imprezy w innych krajach.


Wizyta w pracowni rzeźbiarskiej.
Dnia 14 maja 2010 roku (w piątek) odbyły się dodatkowe zajęcia w Klubie Języka Angielskiego. Najpierw pani kazała rozłożyć wszystkie produkty na parapecie, ubrać buty i wyjść na boisko.
Zostaliśmy podzieleni na grupy i stanęliśmy w trzech rzędach. Każda grupa otrzymała patelnię i naleśnik. Pierwszą rundę biegaliśmy z patelnią, na której był naleśnik wkoło na rozgrzewkę. Następnie biegaliśmy od jednej do drugiej krawędzi boiska na wyścigi. Sędziowie bacznie nas śledzili. Wygrała ta drużyna, która przebiegła ten odcinek najszybciej.
Później weszliśmy do szkoły i umyliśmy ręce. Pani dała wszystkim zajęcie. Każdy smarował swój naleśnik, inni myli naczynia.
Gdy naleśniki były już poskładane, poukładaliśmy je na talerzach po dwa. Nałożyliśmy słodką śmietankę i czekoladę "Nutella". Wszyscy zjedli te naleśniki ze smakiem, oczywiście popijając swojskim mlekiem od Kasi.
Po wielu podobnych zajęciach, nasz Komitet Organizacyjny (Robert, Nikola, Gosia i Nikola) świetnie sobie radzi.
Pani Szewczyk nauczyła nas samodzielności i dobrego organizowania się. Sami rozdzielamy, co kto ma przynieść i przyrządzamy smaczne potrawy. Potem pięknie nakrywamy do stołu i zajadamy. Na koniec wszystko lśni czystością. Czasami odwiedza nas pan dyrektor i zapraszamy panią Marysię Kustwan.
Relacja: Nikoletta Furczoń

Pancake Races jedno z najbardziej znanych. Legenda głosi, że pewna gospodyni domowa z Olney tak była zajęta smażeniem naleśników w Shrove Tuesday, że nie zauważyła, kiedy zapadł wieczór i zorientowała się dopiero, gdy kościelne dzwony zaczęły wzywać wiernych na nabożeństwo pokutne. Pobiegła więc do kościoła wciąż ubrana w fartuch i z patelnią pełną naleśników.
W wyścigach naleśnikowych w Olney biorą udział tylko dorosłe mieszkanki miasteczka, które mieszkają w nim od co najmniej trzech miesięcy, ubrane w fartuszki, z chustkami na głowie i patelnią z naleśnikiem. Wyścig odbywa się na trasie z rynku do kościoła (415 jardów), a uczestniczki muszą podczas biegu podrzucić naleśnik przynajmniej trzy razy (musi się obrócić w powietrzu). Która uczestniczka dobiegnie do kościoła, poczęstuje dzwonnika naleśnikiem i dostanie od niego buziaka pierwsza - ta wygrywa.
W Westminster School w Londynie też odbywa się odmiana naleśnikowego biegu, w której tym razem biorą udział chłopcy - uczniowie szkoły. Mają oni za zadania złapać jak największy kawał naleśnika podrzuconego do góry przez szkolnego kucharza.
Nasza impreza w Borze była przymiarką do biegów opisanych powyżej. Ważne, że uczniowie dopisali, dobrze się bawili i nie poszli do domu głodni.
Małgorzata Szewczyk - pomysłodawca i organizator


Zdjęcia: Małgorzata Szewczyk