Wycieczka odbyła się w ramach programu "Szkoła Turystyki - wdrażanie i upowszechnianie modelowych rozwiązań w zakresie wolontariatu w szkołach, w tym tworzenia szkolnych klubów krajoznawczo - turystycznych". Wspomniany program,finansowany ze środków województwa małopolskiego jest realizowany w ramach otwartego konkursu ofert "Promocja i organizacja wolontariatu w 2007". Program realizuje POLSKIE TOWARZYSTWO TURYSTYCZNO - KRAJOZNAWCZE ODDZIAŁ "GORCE" 34-400 Nowy Tagr, Rynek 1.
Sprawozdanie z wycieczki.
Wycieczka w Pieniny odbyła się dnia 9.10.2007r. Uczestniczyli w niej uczniowie klas IV, V i VI. Zbiórka odbyła się przed szkołą o godz. 7.30. Naszym przewodnikiem był Pan Adam Kustwan, a opiekunami Pani Dorota Sikoń, Pani Małgorzata Gacek oraz mama Patryka, Pani Grażyna Furczoń. O godz.7.40 wyjechaliśmy do Krościenka, bo tam miała rozpocząć się nasza wyprawa.
Kiedy byliśmy już na miejscu, to najpierw poszliśmy do Muzeum Pienińskiego Parku Narodowego. Tam Pan przewodnik opowiadał nam co przedstawiały zdjęcia, które wisiały na ścianie. Przyglądając się im mogliśmy porównać jakie zmiany nastąpiły w ciągu lat, gdyż zdjęcia pejzaży, różnych budowli były robione w tym samym miejscu. Jedno wiele lat temu, a drugie obecnie. W muzeum nie tylko zobaczyliśmy zdjęcia, ale również makiety miejscowości Krościenko i gór (Pieniny, Gorce, Tatry). Pan Adam pokazał na planszy, w które góry się wybieramy i którędy tam pójdziemy. Gdy już skończyliśmy podziwiać muzeum, wyruszyliśmy w Pieniny. Po drodze zatrzymaliśmy się przy kapliczce pod wezwaniem św. Rocha. Przewodnik opowiedział nam jej historię i poszliśmy dalej.
Początkowa droga była bardzo męcząca, ponieważ cały czas trzeba było iść pod stromą górę. W czasie wędrówki w górę minęliśmy krzyż, na którym pisało „Zanim pójdziesz dalej to podziękuj Bogu za to że masz oczy”. Potem poszliśmy dalej. Kiedy wyszliśmy trochę wyżej, to widać było prawie całe Krościenko. Widok był przepiękny. Naprawdę trzeba było dziękować Bogu za to, że się ma oczy i można oglądać tak wspaniałe pejzaże. Na tej widokowej polanie zrobiliśmy sobie odpoczynek. Można było coś zjeść lub spokojnie posiedzieć. Gdy już odpoczęliśmy to poszliśmy dalej. Dalsza droga nie była już tak męcząca, gdyż szlak nie wiódł cały czas pod stromą górę więc szło się nam o wiele lepiej.
Po drodze każdy o czymś rozmawiał, aby się nie nudzić. Kiedy doszliśmy do granicy Pienińskiego Parku Narodowego stanęliśmy przed tablicą informacyjną, na której pisało co wolno, a czego nie wolno robić w parku. Kiedy omówiliśmy te informacje, poszliśmy w dalszą drogę. Po jakimś czasie Pan przewodnik zaproponował kolejny odpoczynek. Czas na odpoczynek Pan Adam wykorzystywał, aby nam opowiedzieć różne ciekawostki. Np. dowiedzieliśmy się jak odgadywać drzewa po ich wyglądzie. Po krótkiej przerwie wyruszyliśmy w dalszą drogę. Pan przewodnik zwrócił nam uwagę na mały potok, w którym płynęła czysta woda zdatna do picia i kto chciał lub nie miał już picia to sobie nalał wody do butelki. Przy tym potoku dowiedzieliśmy się, że woda musi mieć odpowiednią ilość tlenu, aby była gotowa do picia, dlatego musi jakiś czas płynąć od źródła, aby się tym tlenem wzbogacić. Dlatego nie ze wszystkich potoków w Pieninach można pić wodę.
W górach zdarzają się czasami wypadki śmiertelne. Dla upamiętnienia miejsc tragedii stawia się np. duży kamień z datą tego wydarzenia. My przechodziliśmy obok kamienia, którego przewodnicy nazywają „Wojtek”. Został on położony na pamiątkę śmierci jednego z ich kolegów przewodników.
Wielkim wyczynem było dla nas dotarcie do przełęczy „Boguchwała”. Każdy z nas zrozumiał skąd się wzięła ta nazwa. W końcu doszliśmy pod szczyt Trzech Koron. Na krótkim postoju Pan Adam opowiedział nam historię tworzenia się Pasma Pienińskiego. Na samym szczycie był balkon obserwacyjny, aby nikt nie spadł. Widoki z balkonu były przepiękne. Pan przewodnik wytłumaczył nam na samym szczycie gdzie jaką widać górę.
Potem powoli zeszliśmy po schodach na dół. Kolejną górą, którą zdobyliśmy, to Góra Zamkowa, gdzie dawniej znajdował się zamek św. Kingi. Na podeście, na który wyszliśmy po śliskich kamiennych schodach przewodnik opowiedział nam historię św. Kingi oraz historię zamku. Następnie zeszliśmy niżej gdzie znajdowała się grota św. Kingi. Przewodnik nam o niej opowiedział i potem poszliśmy już tylko na dół. Oczywiście po drodze zatrzymywaliśmy się na odpoczynki. Na dół szliśmy inną drogą niż, ta którą wychodziliśmy więc mogliśmy podziwiać inne widoki. Do drogi asfaltowej doszliśmy wszyscy skonani, ale stamtąd szliśmy już normalnym chodnikiem na parking gdzie czekał na nas bus. Wszyscy wrócili na szczęście cali i zdrowi. Wycieczka była bardzo fajna.